„Jeszcze nic nie wygraliśmy, czeka nas wiele pracy w najbliższych tygodniach” – Marcin Lachowski, czyli „Usłyszane pod szatnią”.

Po zwycięskim spotkaniu z Bełkiem, przeprowadziliśmy rozmowę z kapitanem drużyny, a zarazem bohaterem sobotniego spotkania – Marcinem Lachowskim, drugim naszym rozmówcą był Aleksander Sopel, który tej zimy dołączył do niebiesko-czerwonych. Zapraszamy do lektury.

 

Tomasz Stefankiewicz:

W spotkaniu w Jasienicy zabrakło Cię na boisku za nadmiar żółtych kartek, a nasza drużyna przegrała to spotkanie. W ubiegłą sobotę, jako kapitan poprowadziłeś Polonię do wygranej z Bełkiem, udowadniając, ile znaczysz jako zawodnik, ale także jako kapitan. Czy czujesz to, jak duży wpływ masz na drużynę?

Marcin Lachowski:

Oczywiście, nie będę ukrywać, że czuję ten wpływ, jaki mam na naszą drużynę. Tak budowana jest nasza kadra, aby mieli w niej miejsce zarówno zawodnicy starsi, doświadczeni, tacy jak ja, ale też młodzi, dla których my mamy być przykładem. Cieszę się, że mogłem pomóc zespołowi w tym ważnym spotkaniu, jednak moim zdaniem większy wpływ mieli nasi kibice, którzy stworzyli jak na warunki IV ligi świetną atmosferę.

Tomasz Stefankiewicz:

Spotkanie z Bełkiem rozpoczęło dla nas swoisty „miesiąc prawdy”. Przed nami kolejne spotkania z górą tabeli. Odpowiednio zagramy z rezerwami Podbeskidzia, Odrą Centrum Wodzisław oraz z Czańcem. Wiele osób uważa, że zwycięstwo z Bełkiem zyska na wartości, dopiero gdy zdobywać punkty będziemy w kolejnych spotkaniach.

Marcin Lachowski:

Oczywiście. Zgadzam się z tym stwierdzeniem. Widać to było już wcześniej, gdy pokonaliśmy rezerwy Tychów, by tydzień później stracić punkty i pozycję lidera w Jasienicy. Nikt przed nami się nie położy w kolejnych spotkaniach, w związku z tym czeka nas gorący okres. Najważniejsze dla mnie jest to, aby nie spadła nasza koncentracja. Nie możemy pozwolić sobie na to, aby zeszło z nas ciśnienie po tym emocjonującym spotkaniu z Bełkiem. Wszyscy razem w Bytomiu nie możemy dopuścić do rozprężenia. Jeszcze nic nie wygraliśmy, czeka nas wiele pracy w najbliższych tygodniach.

 

Tomasz Stefankiewicz:

Olek, trafiłeś do Bytomia w trakcie zimowego okienka transferowego. Szybko udowodniłeś swoją uniwersalność na boisku. W sparingach próbowany byłeś na boku obrony. Rundę jesienną rozpoczynałeś w środku pola, a w spotkaniu z Bełkiem zagrałeś nawet na pozycji wysuniętego napastnika. Na jakiej pozycji ty czujesz się najlepiej?

Aleksander Sopel:

Najlepiej na boisku czuje się na pozycji nr 10, czyli jako ofensywny pomocnik, podwieszony pod napastnikiem. Potrafię wejść w linie ataku, jednak nigdy nie byłem typem zawodnika, który strzela wiele bramek. Wolę dogrywać piłkę do kolegów z boiska, to daje mi większą radość, niż strzelanie bramek. Trener Trzeciak dał mi szansę występu w ataku, ponieważ widzi moje walory jako ofensywnego zawodnika, a mi nie pozostało nic innego, jak próba sprostania jego oczekiwaniom.

Tomasz Stefankiewicz:

Spotkanie z Bełkiem odbyło się w świetnej atmosferze, którą stworzyli bytomscy kibice, którzy licznie przyszli na mecz. Jak się czułeś, grając przy takiej „otoczce” spotkania?

Aleksander Sopel:

Publiczność bardzo mocno nam pomogła w tym spotkaniu. Chciałbym, żeby na każdym spotkaniu była taka atmosfera, a wiem od kolegów z szatni, że może być jeszcze bardziej gorąco. Myślę, że kibice są dużą wartością dodaną dla Polonii Bytom.

Tomasz Stefankiewicz:

Przed nami spotkanie z rezerwami Podbeskidzia. Jakie jest wasze nastawienie przed tym spotkaniem?

Aleksander Sopel:

Nastawienie jest takie, że musimy wygrać to spotkanie i zacząć budować przewagę nad resztą stawki. Naszym celem jest awans do III ligi i każdy kolejny mecz jest kolejnym krokiem w tym kierunku.

 

Wszystkie filmy