Konieczny i Stefański po meczu z Rekordem

Zwycięstwo z Rekordem Bielsko-Biała ocenili dwaj zawodnicy Polonii Bytom: Dominik Konieczny i Patryk Stefański. 

Bardzo ciężki mecz za nami. Rekord dobrze rozgrywał trójką z tyłu, rok temu wyglądało to trochę inaczej i widać, że zmienili system gry. Mamy jednak swoje konsekwentne założenia i to jak gramy w piłkę, ułatwia nam skuteczność w dotarciu do bramki rywala. Dzisiaj ponownie to poskutkowało, dwie wrzutki w pole karne i dwa gole a okazji mieliśmy dużo więcej, więc wynik mógł być wyższy. Dążymy do tego, żeby grać w odpowiednim rytmie i jeśli tylko go łapiemy, to ,,pachnie” golem pod bramką przeciwnika – przyznał Dominik Konieczny.
Poloniści musieli sobie radzić bez najlepszego strzelca ligi Adama Żaka. Oczywiście – takiego zawodnika jak Adam Żak brakowało nam dziś na boisku ale zastępujący go Patryk Stefański dzielnie się spisał, miał co prawda jeszcze dwie sytuacje, gdzie trafił w bramkarza a potem niczym rasowy obrońca na wślizgu wszedł w piłkę (śmiech), jednak to jakiej urody strzelił bramkę to ręce składają się do oklasków i Adam Żak zapewne nie powstydziłby się takiego trafienia – ocenił pomocnik Polonii.

Rekord zaskoczył bytomian rozegraniem rzutu rożnego rodem z futsalu, po którym padła bramka wyrównująca. Przy straconej bramce zaspaliśmy. Każdy miał swoje krycie ale nie spodziewaliśmy się takiego rozegrania, prawonożny zawodnik podchodził do piłki i oczekiwaliśmy piłki odchodzącej a oni poszli na jeden kontakt i padła bramka. Trzeba oddać, że zrobili to perfekcyjnie – ocenił Konieczny. Polonia dzięki wygranej solidnie usadowiła się na pozycji wicelidera, nie tracąc kontaktu z prowadzącym Ruchem. Wiadomo, że zerkamy z ciekawości jak grają inni, jak wygląda tabela. Robimy jednak swoje, potem można zerkać na resztę – kończy Dominik Konieczny.


Wywołany do tablicy Stefański nie krył zadowolenia ze strzelonej bramki i wygranej Polonii. Czułem się dziś na przysłowiowej ,,szpicy” nie najgorzej, coś tam pamiętam z czasów gry w ataku (śmiech). Jestem innej specyfiki zawodnikiem niż Adam, w mojej ocenie bardziej ruchliwym ale pozytywnie oceniam swoją grę. Koledzy stworzyli bardzo dużo sytuacji i szkoda, że udało się wykorzystać jedną – relacjonuje Stefański.
Kreowanie sytuacji strzeleckich napawa optymizmem i świadczy o ciągłym rozwoju zespołu. Mimo, że nie jestem typową ,,9” to byłem spokojny o sytuacje. Ciągnęło mnie do boku ale wolałem to ciśnienie wytrzymać, ustawić się w polu karnym i czekać na piłkę bo mamy taki styl, że ona zawsze tam dotrze – przyznaje ,,Stefan”.

Zawodnik Polonii odniósł się także do sytuacji, o której wspomniał Dominik Konieczny. Z mojej perspektywy w momencie kiedy piłka zmierzała do mnie, jeszcze przede mną zawodnik rywala już miał ją na nodze. Nie wiem czemu ją puścił ale poszedłem w ciemno na nią wślizgiem i trafiłem ją bardzo dobrze, tyle że prostym podbiciem i niestety minimalnie minęła słupek. Szkoda – ocenił zawodnik Polonii.

Po strzelonym golu można było usłyszeć od Stefańskiego ,,i co z tym obiadem?” w kierunku partnerów z zespołu. Zasięgnęliśmy nieco języka i okazało się, że wyzwanie Stefańskiemu rzucił Kacper Czajkowski. Muszę się zastanowić co wybiorę ale jakiś zestawik: zupka, drugie danie i coś do picia Kacper będzie musiał w tygodniu postawić – z uśmiechem zakończył Patryk Stefański.

Wszystkie filmy