Mimo nowej roli na boisku, niezastąpiony i niezniszczalny. Jednym słowem kapitan – Marcin Lachowski.

Wiele się zmienia w Polonii, zmieniają się trenerzy, zmieniają zawodnicy, jednak jedno jest niezmienne – na posterunku pozostaje kapitan drużyny Marcin Lachowski, którego w obecnych rozgrywkach możemy oglądać w nieco innej roli na boisku, niż w poprzednich sezonach. O zmianach w klubie, o nowej pozycji na boisku, o początku rozgrywek w wykonaniu niebiesko-czerwonych. Właśnie o tym rozmawialiśmy z Marcinem Lachowskim, a zapis rozmowy przedstawiamy poniżej. Życzymy miłej lektury. 

 

 

Tomasz Stefankiewicz: Marcin, początek rozgrywek wręcz wymarzony w wykonaniu naszej drużyny. Komplet punktów po czterech kolejkach. Nie będę Cie pytał o start rozgrywek, zapytam o różnice w porównaniu do rozpoczęcia poprzedniego sezonu?

Marcin Lachowski: W naszej drużynie, jak i w całym klubie zaszły bardzo duże zmiany. Bardzo ciężko porównywać te początki. W poprzednim sezonie o tej porze byliśmy zupełnie w innym miejscu. Bardzo wiele rzeczy miało na to wpływ, ale nie czas i pora o tym mówić. Dzisiaj ten start mamy bardzo dobry.  Cieszmy się z tego, jak to wszystko wygląda, jednak nie rozpływajmy się za bardzo nad naszą postawą. Mamy wiele jeszcze do poprawy, musimy mocno pracować nad naszą grą, aby stać się topową drużyną.

 

 

Okres przygotowawczy za nami, udany start rozgrywek. Twoim zdaniem przeszliśmy ewolucję, czy jednak rewolucję?

Marcin Lachowski: Trzeba to nazwać po imieniu. Moim zdaniem przeprowadzona została rewolucja, w tej rzeczywistości musieliśmy się odnaleźć. Nowi zawodnicy, nowy sztab, nowy dyrektor. Okazało się, że odnajdujemy się w tym bardzo dobrze, o czym świadczą osiągane przez nas wyniki. Powtórzę kolejny raz. Nie możemy popadać w hura optymizm i zachłysnąć się tym udanym startem. Czeka nas ogrom pracy do wykonania.

 

 

Na pewno rewolucją jest twoja pozycja na boisku. Kibice Polonii Bytom od lat kojarzą Marcina Lachowskiego z akcjami ofensywnymi, ze strzelanymi bramkami. Dzisiaj jesteś środkowym obrońcą. Skąd w ogóle pojawił się taki pomysł i jak twoja reakcja na zmianę pozycji.

Marcin Lachowski: Szczerze? Sam nie wiem, jak to się dokładnie stało. Taką decyzję podjął sztab szkoleniowy, a mnie pozostało jedynie dostosować się do zaleceń trenera. Dzisiaj wygląda na to, że była to w 100% trafna decyzja. Jak pokazały gry kontrolne oraz początek ligi, nie tracimy zbyt wielu bramek. W dodatku nie zapominam jak się strzela bramki, co pokazała ostatnia kolejka i moje trafienie w spotkaniu z rezerwami Rakowa (śmiech). Sztab uznał, że w tym miejscu na boisku bardziej pomogę drużynie i robię wszystko, aby tak było.

 

 

Jako zawodni ofensywny znany byłeś ze strzelania bramek, a także z tego, że potrafiłeś umiejętnie utrzymywać piłkę z przodu, dzięki czemu nasza defensywa miała czas na odpoczynek. Dzisiaj to ty czekasz na poczynania ofensywne pozostałych kolegów. Nie ciągnie Cie do przodu? Nie zapominasz się jeszcze czasami, że teraz wyżej już grać nie możesz?

Marcin Lachowski: Oczywiście, że nadal mocno ciągnie mnie do gry ofensywnej. W pierwszych dwóch grach kontrolnych miałem takie momenty, że musiałem bardzo mocno się pilnować, żeby nie opuszczać swojej strefy gry. Powiem szczerze, że w tej chwili zdecydowanie bardziej koncentruje się na grze. W ofensywie bywają momenty, gdzie można pozwolić sobie na chwilę luzu, natomiast w na pozycji na której obecnie występuje nie ma możliwości wyłączenia się choćby na sekundę. Cały czas jestem potrzebny drużynie, dużo widzę, więc łatwiej mi jest podpowiadać chłopakom. Nie ukrywam, że zaczyna mi to pasować, mimo moich ofensywnych inklinacji. Oczywiście jako blok defensywny możemy wyglądać zdecydowanie lepiej, zgrywamy się dopiero i minie jeszcze sporo czasu nim staniemy się monolitem.

 

 

Pamiętasz czasy, w których występowałeś na pozycji środkowego obrońcy?

Marcin Lachowski: Tak, to były czasy Odry Opole. Bardziej jednak okres gry juniorskiej. Wracając jeszcze do tego tematu. Obawiałem się, że zmiana pozycji będzie dla mnie zdecydowanie trudniejsza. Okazało się, że nie jest to takie straszne, a z każdym dniem widzę więcej plusów.

 

 

Ostatnie pytanie. Myślę, że najtrudniejsze jak do tej pory. Nie sposób nie wrócić w tej chwili do pytania o spotkania barażowe z Ruchem Radzionków. To wszystko już za Tobą, czy jednak dalej tkwi to w Tobie?

Marcin Lachowski: Nadal tkwi to we mnie mocno. Jak długo gram w piłkę, takiego zawodu jeszcze nie zaznałem. Zawiedliśmy jako drużyna , zawiodłem ja, jako zawodnik, jako kapitan tej drużyny. Nie potrafię tego wymazać z mojej głowy. Nie potrafię z tym się pogodzić i w tym sezonie zrobię wszystko, aby było inaczej, aby Polonia trafiła na swoje miejsce, które jej się należy. Klub z takimi tradycjami, z takimi kibicami oraz z tak bogatą historią zasługuję na szacunek oraz grę przynajmniej na szczeblu centralnym.

 

 

 

Wszystkie filmy

bydziehaja.pl

Miejsce na twoją reklamę