Orest Tkaczuk bohaterem derbów! Polonia Bytom – Gwarek Tarnowskie Góry 1:0 (0:0)

Polonia Bytom pokonała Gwarka Tarnowskie Góry 1:0 (0:0) w meczu 28. kolejki rozgrywek III grupy piłkarskiej 3. ligi. Niebiesko-czerwoni od początku spotkania byli stroną dominującą, jednak mimo wielu okazjach bramkowych, nie potrafili umieścić piłki w siatce skutecznie broniącego się rywala. Sztuka ta udała się dopiero w samej końcówce meczu, kiedy to w doliczonym czasie gry rzut karny na zwycięskiego gola zamienił Orest Tkaczuk.

 

Niebiesko-czerwoni w sobotę powrócili na Olimpijską, aby rozegrać kolejny mecz ligowy, niestety bez udziału publiczności. Rywalem podopiecznych trenera Kamila Rakoczego był tego dnia tarnogórski Gwarek, który przystępował do spotkania z 10. miejsca w tabeli i zamiarem zrewanżowania się za sromotną porażkę, poniesioną jesienią na własnym boisku. Obie drużyny do derbowego starcia nie mogły przystąpić w pełnych zestawieniach. W drużynie gospodarzy brakowało Michała Bedronki (kartki), a także Arkadiusza Maja, Jakuba Siwka, Jacka Wuwra oraz Daniela Iwanka, których z gry wyeliminowała kontuzja. W obozie gości na boisku nie mogliśmy oglądać Zalewskiego, Barbusa, Dworaczka i Stanka (kontuzje). Obie drużyny tydzień temu zainkasowały po dłuższym czasie komplet punktów, więc żadna z nich nie chciała schodzić z obranej do zdobycia kolejnych trzech punktów ścieżki.

 

Spotkanie rozpoczęło się od huraganowych ataków gospodarzy, którzy w nieco zmienionym zestawieniu wyszli w sobotę na boisko. Już w 3′ minucie po uderzeniu ze stałego fragmentu gry przez Dawida Wolnego, piłka trafiła pod nogi Dominika Koniecznego, który strzelił z dystansu obok bramki. Konieczny razem z Sebastianem Pączko rozpoczęli mecz od pierwszej minuty, a oboje to byli zawodnicy Gwarka, którzy byli szczególnie widoczni od pierwszych minut spotkania. Ten drugi już minutę później był bliski skutecznej finalizacji akcji głową po zagraniu Konrada Górkę. W 10′ minucie gry oglądaliśmy ciekawy wariant rozegrania przez Polonistów rzutu rożnego. Kilka podań stworzyło ponownie szansę na uderzenie Koniecznemu, lecz wyraźnie odchylony zawodnik gospodarzy posłał piłkę obok bramki. Defensywny pomocnik także i sześć minut później miał swoją okazję strzelając bezpośrednio z rzutu wolnego, ale i tym razem piłka nie chciała wpaść do bramki przyjezdnych. O dużym pechu w 20′ minucie mógł mówić Krzysztof Hałgas, który najwyżej wyskoczył do piłki dośrodkowanej przez wszędobylskiego Koniecznego, lecz trafił futbolówką tylko w słupek. Gospodarze prowadzili grę i byli stroną dominującą, stwarzając sobie co chwilę kolejne okazje do objęcia prowadzenia. Kolejna natrafiła się w 26′ minucie meczu. Wtedy to w polu karnym Norberta Radkiewicza sfaulował Patryk Timochina i po starciu dwóch wychowanków Polonii, niebiesko-czerwoni stanęli przed ogromną szansą na zdobycie pierwszego w meczu gola. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podbiegł Dawid Wolny, jednak bezbłędny do tej pory napastnik gospodarzy pomylił się w tym sezonie po raz pierwszy. Jego uderzenie wybronił kolejny wychowanek Królowej Śląska występujący tego dnia w bramce rywali, Mateusz Rosół. Goście po upływie trzydziestej minuty dopiero po raz pierwszy oddali strzał na bramkę naszej drużyny. Sztuki tej dokonał Norbert Jaszczak, który zdecydował się na uderzenie z dystansu, po którym jednak Dominik Brzozowski nie musiał interweniować. Scenariusz meczu się nie zmieniał, jednak żaden z zawodników gospodarzy nie mógł przebić się przez głęboko ustawioną na własnej połowie tarnogórską defensywę. Pierwszą połowę zakończyła celna próba Konrada Andrzejczaka, po której znów swój kunszt bramkarski mógł pokazać Rosół.

 

Początek drugiej połowy w niczym nie odbiegał od tego, co działo się na boisku w pierwszej części meczu. Już cztery minuty po wznowieniu Patryk Stefański, który w przerwie zmienił Andrzejczaka, zagrał piłkę do niepilnowanego Michała Maja, który nadbiegając na futbolówkę, posłał ją w stronę bramki Gwarka, co jednak skutkowało zaledwie rzutem rożnym. Dwie minuty później znów szczęścia spróbował Pączko, ale jego płaski strzał wybronił Rosół. W 53′ minucie gry bytomscy obrońcy po raz pierwszy w meczu “pozwolili” rywalom na coś więcej. Norbert Jaszczak podbiegł z piłką w okolice linii pola karnego i po zdecydowaniu się na strzał, posłał piłkę w boczną siatkę bramki Brzozowskiego. W odpowiedzi bardzo ładną akcję przeprowadzili gospodarze. Duet Górka-Stefański po wymianie piłki mógł pokusić się o bramkową akcję, ale ostatecznie piłka zeszła przy strzale bocznemu obrońcy Polonii. Swoją okazję na uderzenie miał także Dawid Krzemień, który sprawdził skutecznie przy strzale interweniującego bramkarza gości. Groźnie pod bramką gospodarzy zrobiło się w 70′ minucie, kiedy to po rzucie rożnym z wolnego miejsca skorzystał Patryk Grychtolik i bardzo ładnym uderzeniem sprawdził w bramce Brzozowskiego, który popisał się niezłym refleksem. Dwie minuty później do sporego zamieszania doszło pod bramką Gwarka. Z bliska strzelali Maj oraz Budzik, który po godzinie gry zmienił Górkę. W obu sytuacjach znów na brawa zasłużył strzegący bramki gości Mateusz Rosół. W kolejnych minutach nieco odważniej zagrali również goście, którzy głównie za sprawą Jaszczaka, kilkukrotnie próbowali z dystansu zaskoczyć Brzozowskiego. Na ostatnie pół godziny na placu gry pojawił się również Orest Tkaczuk, który  pod koniec regulaminowych 90-ciu minut także celnym strzałem zmusił bramkarza Gwarka do interwencji. W doliczonym czasie gry, goście skutecznie przedłużali rozgrywanie piłki, za co zostali skarceni w najmniej odpowiednim dla nich momencie. Po dośrodkowaniu piłki w pole karne rywali, Jakub Dyląg sfaulował Michała Płonkę i gospodarze stanęli przed drugą w meczu szansą na zdobycie gola z jedenastu metrów. Tym razem do piłki podszedł Orest Tkaczuk, który wytrzymał próbę nerwów i pewnym strzałem w ostatniej akcji meczu zapewnił naszej drużynie zwycięstwo w derbach.

 

Kolejne trzy punkty powędrowały na konto Polonii, co przy porażce wrocławskiej Ślęzy, dało zespołowi dwukrotnych mistrzów Polski przynajmniej na 24 godziny tytuł wicelidera rozgrywek. Dodatkowo cieszy również fakt, iż po raz pierwszy od siedmiu spotkań, nasza drużyna kończy mecz bez straty gola. Przez długo niezapowiadający się na piłkarski thriller spektakl, kończy się ostatecznie happy endem dla gospodarzy, którzy trzeba przyznać zasłużenie pokonują tarnogórzan. Teraz naszą drużynę czeka znów rywalizacja pucharowa. W środę w ramach ćwierćfinałowego meczu Pucharu Polski na szczeblu wojewódzkim, zmierzą się oni w Turzy Śląskiej z tamtejszą Unią.

 

7 maja 2022 r, godz. 15:00, ul. Olimpijska 2, Bytom

BS Polonia Bytom – TS Gwarek Tarnowskie Góry 1:0 (0:0)

bramka: 90+8′ (karny) Orest Tkaczuk

 

Składy:

Polonia: Brzozowski – M. Maj, Radkiewicz, Hałgas, Górka (63′ Budzik) – Konieczny, Pączko (63′ Tkaczuk), Krzemień (72′ Płonka), Nagrodzki (63′ Mizera), Andrzejczak (46′ Stefański) – Wolny. Trener: Kamil Rakoczy.

Gwarek: Rosół – Dyląg, Pleban, Timochina, Przystalski, Bąk – Mielczarek (83′ Tonia), Grychtolik (87′ Wiszniowski), Borycka, Jaszczak – Jarka (90′ Joachim). Trener: Łukasz Ganowicz.

 

Sędzia główny: Aleksander Kozieł (Kielce)

Żółte kartki: Konieczny, Radkiewicz, Stefański (Polonia) oraz Dyląg, Bąk, Rosół (Gwarek)

Wszystkie filmy

bydziehaja.pl

Miejsce na twoją reklamę