Patryk Stefański: Chcę być częścią tego, co się w Polonii buduje [WYWIAD]

Podpisałem w Bytomiu kontrakt na trzy lata. Widząc, ile pozytywnych zmian jest w klubie, rozwiązaniem dla mnie mogła być tylko konkretna propozycja z ekstraklasy albo pierwszej ligi – przekonuje napastnik Niebiesko-Czerwonych.

O czym świadczy sparingowa wygrana 6:1 z Odrą Wodzisław?
– Że z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień, wygląda to coraz lepiej. W sobotę osiągnęliśmy imponujący wynik, ale trzeba też powiedzieć, że Odra wystawiła ciut młodszy skład. My patrzymy na siebie. Cieszy to, że powoli zaczynają funkcjonować nowe schematy, nowa wizja naszej gry. Do perfekcji oczywiście wiele brakuje, ale coraz lepiej radzimy sobie z budowaniem ataków, odbudową po straconej piłce czy wykończonej akcji.

Przed tym sparingiem były obawy, bo za Polonią trudny tydzień?
– Przez praktycznie cały tydzień mieliśmy dwie jednostki treningowe dziennie, w środę zagraliśmy też sparing z Przemszą Siewierz. Te obciążenia się nakładały, dlatego trzeba przyznać, że zmęczenie jest odczuwalne. W sobotę pokazaliśmy charakter. Zrobiliśmy to, co do nas należy, nikt nie marudził, że był ciężki tydzień. Wyszliśmy na boisko, graliśmy swoje. Pomijając wynik, po prostu podobać się mogła nasza gra. Zaczyna to wszystko fajnie funkcjonować.

Trener Kamil Rakoczy zmodyfikował system, drużyna gra teraz na dwie „dziesiątki”. Czy dla ciebie, napastnika, to duża zmiana?
– Dość spora, ale jedno się nie zmienia: cały czas muszę szukać miejsca na prostopadłe piłki. Nieraz schodzę niżej, by wspomóc pomocników, ale przede wszystkim muszę znajdować się w świetle bramki, wychodzić do prostopadłych podań, kończyć akcje. W sparingu z Odrą moja skuteczność powinna być zdecydowanie lepsza. Może intensywny tydzień spowodował, że jeszcze nie funkcjonowałem tak, jakbym tego oczekiwał.

Ale wpadły dwa gole. Już uśmiechano się, że to małe przełamanie…
– To był mój trzeci latem sparing, w końcu coś wpadło. Dla napastnika bramki w tym okresie może nie są najbardziej istotne, ale cieszą. Choć wyniki meczów kontrolnych to nie priorytet, jasne jest, że chcemy wygrywać, strzelać gole, budować pewność siebie na nadchodzący sezon.

Do startu sezonu trzeciej ligi zostały dwa tygodnie.
– Wolałbym już grać ligę. Niewiele tego czasu zostało. Okresy przygotowawcze zazwyczaj są długie. Ten na szczęście był dość krótki w porównaniu do zimowego, który jest męczarnią. W dwa-trzy miesiące treningów można wiele wypracować, ale przede wszystkim chodzi przecież o walkę o punkty, o mecze mistrzowskie. Cieszę się, że od inauguracji dzielą nas tylko dwa tygodnie.

Jak zapatrujesz się na zmiany w zespole?
– Sporo ich – więcej niż się spodziewałem. Wszystko wygląda jednak bardzo obiecująco. Drużyna jest budowana z głową. Nie ma ściągania zawodników z „nazwiskami”, robienia kominów płacowych. Taką dostałem obietnicę od dyrektora sportowego, że Polonia będzie w podobny sposób tworzona. Z głową, spokojnie, bez żadnego hurraoptymizmu. Ja sam podpisałem kontrakt na trzy lata, bo bardzo wierzę, że będziemy powoli szli do przodu.

Tak długa umowa była inicjatywą twoją czy klubu?
– Obustronną. Chciałbym jeszcze pograć wyżej. Widząc jednak, ile jest pozytywnych zmian, jak pozytywnie zmienia się wizerunek klubu w Bytomiu, to rozwiązaniem dla mnie mogła być tylko propozycja z ekstraklasy czy pierwszej ligi. Latem otrzymałem zapytania od drugoligowców, a wiem, że w jakiejś perspektywie czasowej możemy się znaleźć w takim miejscu. Stąd ta moja długa umowa. Chcę być częścią tego, co się w Polonii buduje – i w tej budowie pomóc. Zostałem też włączony do struktur Akademii.

Na czym będzie polegać twoja praca w Akademii?
– Wraz z Łukaszem Matusiakiem będziemy prowadzili rocznik 2014. Małe „kajtki”, ale bardzo się z tego cieszę. Od czegoś trzeba zacząć. Powoli, sukcesywnie, zamierzam robić kolejne kursy trenerskie.

Wszystkie filmy