Rozmowa z Norbertem Radkiewiczem po niedzielnym spotkaniu z rezerwami Rakowa Częstochowa.

„Taki mecz był nam potrzebny. Byliśmy zmuszeni do gry pod presją, którą determinował niekorzystny wynik, a także upływający szybko czas. Na szczęście byliśmy do końca skoncentrowani”. Norbert Radkiewicz po niedzielnym spotkaniu podzielił się z nami swoją opinią na temat meczu z rezerwami Rakowa, porozmawialiśmy także o celach na najbliższy czas. Zapraszamy do lektury. 

 

 

Tomasz Stefankiewicz: Norbert, za nami ciężki tydzień. Na początku wydawałoby się stosunkowo łatwe starcia z Dąbrową w lidze oraz Radzionkowem w Pucharze, natomiast w niedzielę spotkała nas spora zapora i ciężka przeprawa z rezerwami Rakowa. Jak oceniasz niedzielny mecz?

Norbert Radkiewicz: Nasza gra w niedzielę pozostawiała wiele do życzenia. Dobrze weszliśmy w mecz, już po 5 minutach strzelamy bramkę i powinniśmy kontrolować przebieg spotkania. Niestety chwila dekoncentracji i po stałym fragmencie gry tracimy „głupią bramkę”. Nie potrafię wytłumaczyć naszej gry od 15 minuty do 45. W nasze poczynania wkradła się nerwowość, nie potrafiliśmy utrzymać się przy piłce, za łatwo oddawaliśmy ją do przeciwnika. W drugiej połowie wróciliśmy na odpowiednie tory. Marcin Lachowski ponownie był tam gdzie trzeba i za sprawą jego trafienia zanotowaliśmy kolejne trzy punkty, chociaż okazji do zdobycia bramki w drugiej połowie było więcej. Osobiście uważam, że taki mecz był nam potrzebny. Byliśmy zmuszeni do gry pod presją, którą determinował niekorzystny wynik, a także upływający szybko czas. Na szczęście byliśmy do końca skoncentrowani.

 

 

T.S.: Wspomniałeś o nerwowości w waszych poczynaniach. Skąd ona się wzięła? Może widząc młody skład drużyny gości, po prostu, odrobinę ich zlekceważyliście?

Norbert Radkiewicz: Nie wyczułem w szatni przed meczem, aby ktoś z nas „luźniej” miał zamiar podejść do meczu. Oczywiście głową odgrywa w tym wszystkim dużą rolę. Widząc młody zespół, który dopiero stawia pierwsze kroki w seniorskiej piłce, podświadomie pojawia się myśl, że może to być łatwiejsze starcie. Okazało się jednak, że było to najtrudniejsze, jak do tej pory spotkanie w tej rundzie. Na szczęście kibice okazali nam wsparcie w trudnych momentach i pomogli w osiągnięciu dobrego wyniku.

 

 

T.S: 8 dni, 3 trudne spotkania. Niektórzy zawodnicy, jak na przykład Ty, rozegrali pełne 270 minut. Czujecie w nogach nagromadzenie spotkań w ostatnich tygodniach?

Norbert Radkiewicz: Mieliśmy ciężki okres przygotowawczy, który wiele nam dał. Pracowaliśmy po to, aby mieć siłę „gryźć trawę” przez pełne 90 minut nawet co trzy dni. Sam czuje się bardzo dobrze i już czekam na kolejne spotkanie, które czeka nas w najbliższą sobotę z Piaskami.

 

 

T.S: Dobry początek rundy przypomina wydarzenia z jesieni. Potem nadeszła słaba seria z Porajem oraz Zawierciem, który w tej chwili wydaje się być największą konkurencją dla nas. Myślicie już o tych starciach?

Norbert Radkiewicz: Absolutnie nie wybiegamy w przyszłość tak daleko. Skupiamy się na kolejnym meczu ligowym, w którym mierzyć będziemy się z Górnikiem Piaski. Czeka nas mecz z ambitnym

 

Wszystkie filmy