Szymon Małecki: Wierzę, że Bytom będzie mi służył

Liczby? Jedyne, co sobie zakładam, to zostawienie na boisku serducha, włożenia ogromu pracy w wykonywane podczas treningów i meczów obowiązki – mówi 19-letni skrzydłowy, który został wypożyczony do Polonii na rok z GKS-u Katowice.

 

Jakie to uczucie, trafić do klubu z rodzinnego miasta?
– Bytom to moje miejsce urodzenia, w nim też urodził się mój tata. Może coś w tym jest, że pobyt tu będzie mi służył. Od razu zaznaczę, że nie przebywam w Bytomiu na co dzień, ale propozycja Polonii bardzo mnie ucieszyła. Fajnie było usłyszeć, że taki klub zainteresował się moją osobą. W GKS-ie doszliśmy do porozumienia i ustaliliśmy, że na najbliższy okres wypożyczenie będzie najlepszą opcją. Doszło to do skutku, rok spędzę w Polonii.

Byłeś lekko zawiedziony faktem, że nie wywalczyłeś miejsca w kadrze drugoligowego GKS-u?
– Nie, bo wiem, że wszystko przede mną. Stale się rozwijam, ciężko pracuję. To, że teraz nie ma mnie w Katowicach, nie oznacza wcale, że nie będę tam za rok czy półtora. GKS to mój macierzysty klub, dlatego dopełnieniem mojego pobytu tam byłby debiut, stanowienie o sile pierwszego zespołu. Nie spisuję tego celu na straty, a walczę o swoje. Wierzę, że pobyt w Bytomiu mi w tym pomoże.

Ostatnie pół roku spędziłeś na wypożyczeniu w Ruchu Radzionków. Jak zapamiętasz ten czas?
– To była ciężka wiosna, bo zadanie, który mieliśmy postawione, nie zostało zrealizowane i zaliczyliśmy spadek. Pozytywnie zapamiętam jednak drużynę i sztab, pod którego okiem bardzo się rozwinąłem. Trener Rakoczy wie, co potrafię. Najwyraźniej na tyle zbudowałem sobie u niego zaufanie, że szepnął też o mnie w Polonii kilka dobrych słów… I dlatego znów będę grał u trenera w drużynie.

Jakiej trzeciej ligi się spodziewasz?
– Na pewno silniejszej niż w poprzednim sezonie. Spadły kluby z drugiej ligi, dlatego czekają nas fajne mecze z Ruchem Chorzów i ROW-em Rybnik. Już teraz się na to cieszę i liczę, że rozstrzygniemy je na swoją korzyść – udowadniając, że Polonia to jedna z drużyn, która będzie stanowiła o sile trzeciej ligi.

Czy jesteś typem skrzydłowego, który lubi przed sezonem postawić sobie konkretny cel w postaci liczby bramek i asyst do osiągnięcia?
– Jedyne, co sobie zakładam, to zostawienie na boisku serducha, włożenia ogromu pracy w wykonywane podczas treningów i meczów obowiązki. Co wyjdzie z liczb – czas pokaże. Po sezonie będziemy mogli o tym pogadać. Nie ma co mówić o ambicji. Miejsce na nią jest na boisku, a nie tylko w wypowiedziach.

W Polonii na bokach pomocy grają młodzieżowcy. Jako jeden z nich spodziewasz się mocnej rywalizacji o miejsce w składzie?
– Będzie na pewno. Nie ma nic lepszego niż fajna, zdrowa rywalizacja; niż odczuwanie czyjegoś oddechu na plecach. Kogoś możesz gonić, z kimś walczyć. Potem zawsze jest większa satysfakcja, gdy to ty zapracujesz na miejsce w składzie, udowodnisz swoją wartość trenerowi i w danym momencie będziesz pierwszym wyborem.

Czy w bytomskiej szatni spotkałeś wiele znanych ci twarzy?
– Znamy się z Maćkiem Wierzbickim. Kilka lat temu, grając w juniorskich zespołach GKS-u, mówiłem do „Wierzby” na „pan” albo „trener”. Był szkoleniowcem bramkarzy w drużynie, w której grałem. Teraz jest jednym z kolegów w szatni. Dobrze mnie przyjął, pomógł w aklimatyzacji, dzięki niemu trochę łatwiej jest mi szybko łapać teraz nowe znajomości.

Wszystkie filmy

bydziehaja.pl

Miejsce na twoją reklamę