Zwycięstwo po ciężkim boju! Pniówek Pawłowice – Polonia Bytom 1:3 (0:0)

Przed spotkaniem wszyscy fani bytomskiej Polonii przekonani byli, że niebiesko-czerwonych stać na wywiezie kompletu punktów ze starcie z Pniówkiem Pawłowice. Zawodnicy i sztab trenerski mieli jednak świadomość, że o punkty w Pawłowicach łatwo nie będzie, gdyż jedynym zespołem, który do tej pory wywiózł z tego trudnego terenu komplet punktów aktualny wicelider – Ruch Zdzieszowice. Po bezbarwnej pierwszej połowie, w której minimalną przewagę optyczną posiadali gospodarze, niebiesko-czerwoni od 46 minuty zabrali się do roboty i w ciągu jedenastu minut rozprawili się z rywalem. Bramki dla Polonii zdobywali Filip Żagiel, a także dwaj wychowankowie “Królowej Śląska” – Norbert Radkiewicz oraz Dawid Krzemień. 

 

Spotkanie w Pawłowicach w rundzie jesiennej określane przez sztab szkoleniowy bytomian było, jako jedno z najcięższych zadań, przed którymi stanąć miała niebiesko-czerwona jedenastka. Wąskie boisko przy ul. Sportowej, które w porównaniu z płytą główną boiska przy ul. Olimpijskiej węższe jest o blisko 10 metrów, nie pozwala w Pawłowicach na pokaz atrakcyjne ofensywnej gry, a drużyny, które pragną zdobyć komplet punktów w starciu z Pniówkiem, muszą liczyć na dobrze wykonywane stałe fragmenty gry, a także zmuszone są na walkę, z której słynie drużyna trenera Grzegorza Łukasika. I już pierwsze fragmenty gry pokazały, że w sobotnie popołudnie w Pawłowicach nie będziemy raczej świadkami widowiskowej gry ze strony obydwu drużyn. Zarówno bytomianie, jak i zawodnicy Pniówka mieli duże problemy z kreacją ofensywnych akcji, a największe zagrożenie pod bramkami Gocyka i Wierzbickiego stwarzały rzuty wolne i rzuty rożne. Gospodarze, którzy słyną z agresywnej i zadziornej gry pragnęli od pierwszych minut spotkania zaznaczyć, że trzeba się liczyć z ich siłą fizyczną. Jak to mawia jednak stare polskie przysłowie “kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie”, tak też stało się już w 7 minucie spotkania, gdy w pojedynku główkowym urazu głowy nabawił się Michał Płowucha, który w asyście służb medycznych opuścił plac gry. Pod względem sportowym pierwsze trzy kwadranse spotkania zaliczyć trzeba na korzyść gospodarzy, którzy co prawda nie stworzyli dogodnej sytuacji do strzelenia bramki, jednak uderzenie z dystansu Caniboła minimalnie odbijając się od jednego z polonistów, wypadło poza światło bramki Wierzbickiego. Polonia odpowiedziała zaledwie jednym strzałem w końcówce pierwszej połowy, który oddał Marcin Lachowski. Strzał naszego kapitan nie zagroził jednak bramce Gocyka, a drużyny na przerwę zeszły przez bezbramkowym wyniku spotkania.

Druga część spotkania rozpoczęła się od olbrzymiej kontrowersji. Zaledwie kilka chwil po rozpoczęciu drugiej połowy Kamil Glenc brutalnie zatrzymał na szarżującego skrzydłem Jarosława Czernysza, która wypadł aż poza linię boczną boiska tuż przy ławce trenerskiej naszej drużyny. Gdy wszyscy obserwatorzy spotkania przekonani byli, że wprowadzony zaledwie kilka chwil wcześniej na boisko Glenc obejrzy czerwoną kartkę, arbiter spotkania zdecydował się ukarać zawodnika gospodarzy jedynie żółtym kartonikiem. Wydarzenie z początku drugiej połowy mocno podrażniło polonistów, którzy coraz śmielej atakowali bramkę gospodarzy. W końcu w 65 minucie spotkania Patryk Stefański wykonał rzut wolny z dalszej odległości, Norbert Radkiewicz urwał się w polu karnym Dawidowi Hanzlowi, po czym uderzył z bliska głową w słupek. Na szczęście piłka odbiła się wprost pod nogi nadbiegającego Dawida Krzemienia, który z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki. Radości zawodników Polonii nie było końca, jednak jak się okazało, nie był to koniec popisów niebiesko-czerwonych. Zaledwie trzy minuty później Dominik Budzik idealnie zagrał na wolne pole pod nogi Patryk Stefańskiego, który pognał z futbolówką na bramkę Gocyka i znajdując się na skraju pola karnego idealnie obsłużył płaskim podaniem nadbiegającego Filipa Żagla, który płaskim, plasowanym strzałem tuż przy lewym słupku Gocyka podwyższył rezultat spotkania. Dzieło zniszczenia dokończył Norbert Radkiewicz, który w 76 minucie idealnie zamknął centrę w pole karne ze strony Jakuba Belicy. Niebiesko-czerwoni utonęli w objęciach kibiców Polonii, którzy mimo zakazu wyjazdowego pojawili się w Pawłowicach, aby zza stadionu dopingować swoich ulubieńców. Gospodarze byli w stanie odpowiedzieć jedynie strzałem w doliczonym czasie gry, kiedy to wprowadzony na boisko Piotr Trąd zdobył honorowe trafienie dla gospodarzy.

Dzięki wygranej w Pawłowicach, a także utracie punktów przez Gwarek Tarnowskie Góry oraz Ruch Chorzów, niebiesko-czerwoni po 15 kolejce rozgrywek III ligi wskoczyli “na pudło” tabeli, tracąc do drugiego Ruchu Zdzieszowice zaledwie jedno oczko, natomiast lider, rezerwy Śląska Wrocław, wyprzedzają nasz zespół o cztery punkty. Przed naszym zespołem ostatnie dwa spotkania ligowe w 2019 roku. Podopieczni trenera Rakoczego już w sobotę zmierzą się w Bytomiu z rezerwami Zagłębia Lubin, natomiast w ostatniej kolejce rozgrywek, 23 listopada, zagramy wyjazdowe spotkanie z BTS Rekordem Bielsko-Biała. Zapowiada się fascynująca końcówka ligowych zmagań w 2019 roku!

 

 

 

 

 

Polonia Bytom: Wierzbicki – Budzik, Radkiewicz, Bedronka, Belica, Czajkowski, Krzemień 84′ (Mróz) , Czernysz 80′ (Pośpiech), Lachowski 77′ (Konieczny), Żagiel – Stefański 87′ (Makowski).
Rezerwowi: 
Gargasz, Pośpiech, Makowski, Mróz, Małecki, Skrzypiński, Konieczny.
Trener Tomasz WŁOKA (w zastępstwie zawieszonego Kamila Rakoczego).

Pniówek Pawłowice: Gocyk – Szary 68′ (Szatkowski), Weis 81′ (Trąd), Caniboł, Morcinek 46′ (Glenc), Ciuberek, Płowucha 7′ (Łaski), Zajączkowski, Hanzel, Dzida, Musiał.
Rezerwowi: Świerczek, Łaski, Szatkowski, Glenc, Siwek, Trąd, Wąskiewicz.
Trener Grzegorz Łukasik.

 

 

Pniówek Pawłowice – Polonia Bytom 1:3 (0:0)

  • 65′ Krzemień (Polonia Bytom)
  • 68′ Żagiel (Polonia Bytom)
  • 76′ Radkiewicz (Polonia Bytom)
  • 90′ + 1 Trąd (Pniówek Pawłowice)

 

Widzów: 100 (kibice z Bytomia w liczbie 200 osób obecni byli poza obiektem przy ul. Sportowej)

Wszystkie filmy

bydziehaja.pl

Miejsce na twoją reklamę